piątek, 2 listopada 2012

Wprowadzenie

Zawsze mnie interesowało jak mnie widzą inni i jednocześnie miałam to całkowicie gdzieś... Nie! Zawsze patrzyłam na siebie tak, by inny byli zmuszeni patrzeć na mnie inaczej. Miałam gdzieś zdanie co niektórych, ale na nielicznych opiniach mi zależało. A jak widzicie mnie wy, czytelnicy?

Pojawiam się jako utrzymanka niejakiego Huberta Witanow, ojca dwójki dzieci i męża pięknej, zadbanej kobiety. Przejawiam się jako przyjaciółka Kamila, darząca go braterską miłością. Wreszcie jest wzmianka o mundurku szkolnym i prywatnym, renomowanym liceum. Wspomniane jest patologiczne dzieciństwo i rozbita rodzina, przyrodni bracia, ojczymowie, ojciec, który ma wszystko w dupie włącznie ze mną. Historia wygodnego życia pani do towarzystwa z klasą gdzieś się jednak załamuje i ma swój tragiczny koniec, który w skutkach wcale nie wychodzi tak najgorzej. Zostaje w końcu żoną lekarza. Czy ja, Amanda Górska, z domu Wieczorek jestem w czepku urodzona, czy kiedyś jednak przyjdzie mi odpokutować za grzechy, rozwiązłe życie erotyczne, cięty język, wredny i podły charakter, oraz to całe wyrafinowanie? Czy życie Amandy Górskiej będzie można nazwać dobrym, poukładanym, harmonijnym i spokojnym? Ponoć za każde dobro przyjdzie nam zapłacić ze zdwojoną siłą, czy to dotyczy także mnie? Jaką mi przyjdzie zapłacić cenę za normalną rodzinę, przystojnego męża, dostatek, dom z ogrodem, własną stadninę? Czy ktoś taki jak ja ma w ogóle szanse na normalność, na normalne rodzinne życie?

1 komentarz:

  1. Całość czytałam z uśmiechem, bo utrzymana jest w charakterze Amandy, Twoim Madziu. Wstęp tak naprawdę mówi niewiele zdradzając bardzo dużo. Amanda myśli nie tylko o tym co jest tu i teraz lub w niedalekiej przyszłości. Potrafi dostrzec zależność teraźniejszości z daleką przyszłością. Odsłania swoje obawy, których nie potrafiłam wcześniej dojrzeć. Nie jest pewną siebie zimną kobietą, choć potrafi taka być, a pełną rozterek i niepewności osobą. Jednocześnie z porażki potrafi ukuć sukces i to jest jej siła.
    Mam nadzieję, że kolejny wpis odsłoni znacznie więcej.
    Pozdrawiam i czekam niecierpliwe :)

    OdpowiedzUsuń